Obiekt flash
 
 
Obiekt flash
 
 
 

 

Maj 2008
P W Ś C P S N
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 1



Zaloguj się aby zobaczyć informacje dla słuchaczy.
TAJNIKI PAMIĘCI

TAJNIKI PAMIĘCI

„Dobra pamięć jest podstawą przyjaźni i zgubą miłości”
Erich. M. Remarque

Istnieją tematy, które ludzi zawsze fascynowały. Miłość, śmierć, myśli, uczucia, sens… wśród nich PAMIĘĆ. Starożytni Grecy czcili ją jako boginię Mnemozynę, była muzą filozofów, inspiracją pisarzy wszystkich epok, jest przedmiotem badań psychologów i neurofizjologów.  Nasza nieodłączna towarzyszka życia, a jednocześnie narzędzie, którego używamy  wybierając się na zakupy czy pracując zawodowo.
Kto ma kogo w posiadaniu? Pamięć nas, czy my pamięć? Ile razy zdarzyło Ci się „grzebać” w pamięci w poszukiwaniu ważnej informacji, a ta drwiła sobie z ciebie tym bardziej, im silnie się starałeś? Ile też razy zaskoczyła Cię jakimś wspomnieniem lub olśnieniem. Wróciłeś w miejsca z dzieciństwa, zobaczyłeś stare widoki, poczułeś zapachy i nagle przed oczami  stanęły Ci wspomnienia z okresu, gdy miałeś 5 lat.  Pamiętam, gdzie bawiłem się w chowanego i pamiętam jakie babcia piekła ciasto – mówisz zdumiony swoim odkryciem nie mniej niż Kolumb dostrzeżeniem nowego lądu.
Czy też my zarządzamy pamięcią i decydujemy co ma w danym momencie czynić? Czy też pamięć jest naszym panem i niespodziewanie coś przed nami zakrywa lub nagle wyciąga jak królika z kapelusza? Psychoanalitykom (hipnotyzerom też…) bliższa jest pierwsza opcja, behawiorystom druga.  Pytanie o pamięć pozostaje otwarte, a nam zawsze wolno przyjąć określone założenie i sprawdzać co z tego wyniknie. Poeksperymentujmy więc wspólnie i sprawdźmy czy uda nam się być panami naszej pamięci.

SIEDLISKO NASZEJ PAMIĘCI
Do myślenia potrzebny jest mózg, nie mówiąc już o człowieku
Stanisław Jerzy Lec
Gdzie fizycznie umiejscawia  się nasza pamięć? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Poniekąd mieści się w każdej komórce naszego ciała. Niemniej organem, który jest nam do pamiętania konieczny (choć pewnie nie wystarczający) jest nasz MÓZG. Osobom zainteresowanym wpływem naszego mózgu na świadomość i zachowanie polecam książkę Oliviera Sacksa „Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem”.  Znajdziemy tu zdumiewające historie, głęboko i prosto opisane analizy losów pacjentów z rozmaitymi zaburzeniami neuropsychologicznymi. Spotkamy na przykład mężczyznę, który jest inteligentny i wykształcony, pamięta swoją dawną przeszłość, świetnie rozumie, o czym z nim się rozmawia, natomiast nie potrafi zapamiętać niczego z czasu teraźniejszego. Gdybyśmy spotkali się z nim na pogawędkę, na chwile wyszli z pokoju, wrócili po kilku minutach, nasz rozmówca patrzyłby na nas jakby nas widział pierwszy raz w życiu… Obserwacja uszkodzeń określonych obszarów mózgu skłania do refleksji nie tylko klinicystycznej, ale także filozoficznej i egzystencjalnej; czy człowiek może istnieć bez swej pamięci? Luis Buňuel w swoich pamiętnikach pisał: „Musimy zacząć tracić pamięć, nawet tylko stopniowo i nieznacznie, by zdać sobie sprawę, że pamięć stanowi nasze życie. […] Pamięć jest naszym spoiwem, powodem istnienia, wrażliwością, nawet naszym działaniem. Bez niej jesteśmy niczym”.
Pewnie drogi czytelniku wiesz sporo na temat mózgu;  organu za pomocą którego myślimy, że myślimy i pamiętamy, że pamiętamy. Powszechnie wiadomo, że w naszej głowie mieszczą się dwa światy, czyli  DWIE PÓŁKULE mózgu. Prawa i lewa, jak para dobranych tancerzy. Tancerz to lewa półkula, tancerka zaś prawa. Zwykło się je określać mianem męskiej i żeńskiej ze względu na funkcje jakie pełnią. Do prawej półkuli do niedawna odnoszono się z lekką pogardą uważając ją za bardziej prymitywną i określając mianem „podległej”. Lewa, jako efekt czterech miliardów lat ewolucji człowieka świadczy niewątpliwie o naszej wyjątkowej pozycji wśród człekokształtnych. Zawsze to powód do dumy, gdy ma się coś, czego nie mają inni. Jesteśmy posiadaczami lewopółkulowego komputera zarządzającego rozmaitymi programami i schematami. Dzięki lewej półkuli opanowujemy umiejętność mowy, posługiwania się logiką, liczenia, szeregowania elementów. Gdy wypełniasz PIT lewa półkula aż iskrzy. Tymczasem nasza „kobieca” półkula umożliwia wyobraźnię, dzięki niej tworzymy całościowe, twórcze obrazy, słyszymy rytm i odbieramy muzykę.. To aktywność prawej półkuli powoduje, że nawet przebudzony w środku nocy przypomnisz sobie ulubioną piosenkę lub wiersz. A gdy na imprezie znajomi zaczynają śpiewać stare szlagiery, odkrywasz z zdumieniem, że pamiętasz słowa, których nie używałeś od 10 lat.
Podobnie jak w naszym życiu przeplata się pierwiastek żeński z męskim, tak w naszym mózgu dzięki CIAŁU MODZELOWATEMU łączącemu obie półkule możliwa jest wymiana informacji pomiędzy nimi. Tylko skuteczna współpraca obu mózgowych światów zapewni nam sukces w zapamiętywaniu. W dalszej części artykułu dowiesz się jak wykorzystać syntezę obu półkul w technikach pamięciowych, a zaproponowane ćwiczenia spowodują, że Twoje ciało modzelowate będzie jak biceps u atlety.
Do systemu umożliwiającego nam zapamiętywanie dołączyć jeszcze trzeba pierwotną strukturę wspólną nam i innym ssakom, tak zwany „mózg gadzi” czyli UKŁAD LIMBICZNY zawiadujący naszymi instynktami, emocjami, naszą seksualnością i agresją.  Za chwilę przekonamy się jak istotny w zapamiętywaniu jest ten bądź co bądź najprymitywniejszy element naszego mózgu . Prosty test: czy pamiętasz kiedy był drugi rozbiór Polski? A czy pamiętasz swoje pierwsze doświadczenie seksualne?  Na które pytanie znalazłeś łatwiej odpowiedź? Sam widzisz jak istotne dla naszej pamięci są intensywne emocje.  
Istnieje jeszcze jeden element naszego mózgu, rezerwuar wszystkiego, co pamięta nasze ciało, organ tak zwanej pamięci kinestetycznej.. Dzięki niemu pamiętamy jak się chodzi – czy to nie zabawne, że kiedyś tego nie umieliśmy. Dzięki niemu, gdy nauczymy się jakiejś czynności związanej z ruchem, nawet po wielu latach z łatwością ją odpamiętamy. Siadamy na rower po  kilkuletniej przerwie, chwila niepewności i zaraz nasze ciało przypomina sobie co robić, by jechać do przodu. Miejsce, które nam to umożliwia nazwaliśmy pieszczotliwie MÓŻDŻKIEM, choć przyznać trzeba, że bez niego sami czulibyśmy się bezradni jak dzieci we mgle.

BĄDŹ NA WŁAŚCIWEJ FALI
Mózg jest jak radio – odbiera na różnych częstotliwościach. Cztery z nich są podstawowe, wdzięcznie nazwano je greckimi literami; beta, alfa, theta, delta. Zgodnie z wymienioną kolejnością towarzyszą nam one podczas następujących aktywności: podczas stanu pełnej świadomości, podczas relaksu, podczas wczesnej fazy snu i podczas snu głębokiego. Zwykle chcąc czegoś się nauczyć nastawiamy nasze mózgowe radio na stację z falami beta: włączamy czujną świadomość, sprężamy się, koncentrujemy i „wkuwamy” wiedzę. Tymczasem audycja pod tytułem „dobra pamięć” nadawana jest na „stacji alfa” – gdy dostroimy się do odpowiednich fal będziemy mogli otworzyć bezcenny sezam z naszą pamięcią długotrwałą.
Czymże jest owa tajemnicza „stacja alfa”?  Otóż jest stanem naszego jestestwa, w którym doświadczamy jednocześnie pełnej  świadomości i koncentracji oraz głębokiego odprężenia. Niemożliwe - powiesz? Albo się skupiam i koncentruję, albo padam na kanapę i mam relaks. Otóż jedna z tajemnic Mnemozyny, to umiejętność  połączenia tych dwóch stanów, czyli wytworzenia w sobie „czujnej relaksacji”. W sposób naturalny doświadczamy owego magicznego stanu alfa, gdy puszczamy wodze fantazji i pojawiają nam się niesamowite pomysły lub, gdy jesteśmy na granicy snu i jawy – jeszcze świadomi, ale już głęboko zrelaksowani. W stan ten wchodzą medytujący mnisi oraz… uczestnicy kursów szybkiego uczenia.  Badania dowiodły bowiem, że jest to stan, w którym docieramy do naszej podświadomości, czyli przestrzeni w nas gdzie możemy najtrwalej przechować informacje i skąd najwięcej ich możemy wydobyć.
Jak znaleźć w sobie „stację alfa”? Szukając jej początkowo poczujesz się jak kierowca siedzący pierwszy raz za kierownicą, ale uwierz, szybko nauczysz się „włączać alfa” na pstrykniecie placem.
Na początku weź kilka głębokich oddechów. Przy okazji wyobraź sobie, że z każdym wydechem wychodzi z Ciebie to, co niepotrzebne – troski, nękające myśli, napięcia w ciele. Opuść ramiona i wypuść powietrze długim, powolnym oddechem, na końcu możesz z ulgą wydobyć z siebie płynące z trzewi „uff”. Robiąc wdech masz szansę pobrać ze wszechświata to, czego Ci potrzeba – … możesz wdychać spokój, może brakuje Ci jakiegoś koloru lub dźwięku –  wyobraź je sobie, poczuj, usłysz i pobierz wraz z wdechem do Twojego wnętrza. Rozprowadzaj te cenne wrażenia po swoich nozdrzach, gardle, klatce piersiowej, trzewiach…
Inny sposób, gdy znużony pracą siedzisz przy biurku - potrzyj mocno dłonie jedna o drugą, tak abyś poczuł w nich ciepło i energię. Teraz przyłóż dłonie do zamkniętych oczu, podeprzyj się wygodnie łokciami. Opuść ramiona i siedź chwilę bez ruchu oddychając lekko i swobodnie. Poczujesz jak zaczynają odpoczywać Twoje oczy i mózg, a kark odczuwa ulgę. Gdy opuścisz ręce możesz wyobrazić sobie jeszcze,  że do Twojej głowy przyczepione są delikatne, acz silne niteczki; złote, różowe lub w jakimś innym miłym Ci kolorze, które to magicznie podtrzymują i unoszą Twoją głowę… jakże cudownie jest oddać komuś ten ciężar, a samemu poczuć błogą lekkość...      
To najprostsze sposoby szybkiej relaksacji. Być może relaksacja czy medytacja kojarzą Ci się z udręką siedzenia w dziwacznej pozycji z powyginanymi kolanami i głową pełną myśli „kiedy to się skończy”. Uporczywe myśli to faktycznie twory naszej psychiki niekiedy skutecznie uniemożliwiające nam jakiekolwiek odprężenie. Najprostszym sposobem, by nauczyć je współpracy z nami, to po prostu pozwolić im swobodnie płynąć, a samemu zająć pozycję przyjaznego obserwatora. Wszystko co wstrzymujemy, nabiera siły. Co uwalniamy, chętnie nam sprzyja. 
Teraz informacja ciekawa zarówno dla leniuchów co im się nawet kilka minut nie chce głębiej pooddychać jak i dla tych, którzy chcą pogłębić swój relaks. Otóż rewelacyjne efekty przy uczeniu się uzyskamy słuchając odpowiedniej muzyki. Jakiej? Otóż takiej, której tempo wynosi 60-70 taktów na minutę, czyli odpowiada częstotliwości fal mózgowych alfa. Przykładem takiej muzyki jest wiele kompozycji barokowych wykorzystywanych przy nowoczesnych kursach uczenia się, na przykład przy nauce języków obcych metodą sugestopedii G. Łozanowa – utwory Beethovena, Corelliego, Bacha, Mozarta, Vivaldiego, Haydna. Może warto zebrać odpowiednią płytotekę i ucząc się w tle słyszeć np. Muzykę na wodzie Händla lub Concerti Grossi Corelliego?
Na tym nie koniec, by wspierać naszą pamięć możemy nie tylko, oddychać, wizualizować czy słuchać muzyki, ale również zaśpiewać jak zwierzaki z „Madagaskaru” „poruszam śmiało ciało…” i to właśnie uczynić. Współpraca naszego umysłu z ciałem to sprawa oczywista. Warto wykorzystać techniki tak zwanej kinezjologi stworzonej przez G. Dennisona. Okazuje się, że znacznie podwyższymy chłonność naszego umysłu prostym zabiegiem kreślenia przed sobą rękami szerokich, leniwych leżących ósemek (znaków nieskończoności). Niech środek ósemki będzie na wysokości naszego nosa, najpierw wykonujmy ruchy prawą ręką, następnie lewą, na końcu obiema.  Nasza lewa i prawa półkula będą piszczeć z zachwytu nad wzajemną współpracą, a ciało modzelowate prężyć dumnie, bo tak sprawne już dawno nie było. Efekt może nas zaskoczyć. Kolejnym cennym ćwiczeniem jest uchwyt czołowo – potyliczny; najprostszy i niezwykle skuteczny sposób na szybkie uspokojenie i rozluźnienie.  Wystarczy jedną rękę (obojętnie którą) położyć na czole, drugą po przeciwnej stronie głowy, czyli w okolicy potylicznej. Zwykle wystarczą 2,3 minuty potrzymania rąk w takim układzie, by osiągnąć wyciszenie wewnętrzne. Rewelacyjne efekty w poprawieniu sprawności naszego mózgu daje też żonglowanie oraz skakanie na skakance. 
Mamy więc do dyspozycji koncentrację na oddechu, wyobraźnię, dźwięki, ruch. Każda z tych technik jest skuteczna, niemniej jedni z nas zdecydowanie wolą poobserwować swoją wyobraźnie, inni uspokoją i chętnie otworzą wrota swej pamięci przy muzyce, a są i tacy, którzy najchętniej gotowość do przyswajania wiedzy poczują w swym ciele.
Otwiera się przed nami kolejna tajemnica Mnemozyny – umiejętność rozpoznania jakie zmysły są nam najbardziej pomocne w procesie zapamiętywania. Czy wiesz jakie zmysły są bramami do Twojej pamięci?  

DLA KAŻDEGO COŚ DOBREGO
Do naszego mózgu wiedzie kilka szlaków; poprzez nasz wzrok, słuch, zmysły czucia zewnętrzne i wewnętrzne,  smak i węch.  Być może myślisz o sobie; jestem słuchowcem lub wzrokowcem.  Łatwo to sprawdzić. Wymaga to chwili uważności; wyobraź sobie przed oczami ekran wyobraźni, na którym za chwile rozpoczniesz projekcję filmu. Niech film ten dotyczy wybranego miłego wydarzenia z Twojego życia. Patrz na sceny; czy widzisz je wyraźnie, czy też jak za mgłą, czy dostrzegasz barwy, a może cos słyszysz; muzykę, dźwięki natury lub rozmowy. Być może zaskoczy Cię, intensywność zapachu, który zacząłeś odczuwać. Albo pojawił Ci się w ustach jakiś smak. A może niewiele widzisz i słyszysz, ale za to czujesz tamto wydarzenie „całym ciałem” – jest Ci ciepło, masz suche lub wilgotne ręce, odbierasz miłe odczucia z okolicy brzucha lub serca. 
Gdy zrobisz sobie taki eksperyment rozpoznasz wyraźnie, jaki kanał zmysłowy najbardziej Ci leży, który Ci gra i w którym masz największą jasność.  A teraz wróć do poprzedniego zdania, przeczytaj je ponownie i pomyśl przez chwilę jakich słów używasz najczęściej. Twoje słowa stanowią cenną wskazówkę dla Ciebie samego, są jak list do siebie samego, który możesz z ciekawością odczytywać. Zastanów się czy używasz określeń kinestetycznych (cielesnych, czuciowych) i mówisz na przykład „łapię w lot o co chodzi”, „nie czuje tego”, „poniosło mnie”, „ta sprawa to twardy orzech do zgryzienia”, „lekko mi na duszy”, „wchodzę w ten temat”. A może w Twoim języku goszczą głównie słowa z obszaru wzroku: „spójrzmy na to z innej strony”, „nie widzę rozwiązania”, „świetlana przyszłość”, „jasne perspektywy”, „barwna osobowość”. Możesz być też typem słuchowca i głównie używać określeń podobnych do „to nie brzmi dobrze”, „posłuchaj mnie…”, „nic ci nie odpowiada”. Zostały jeszcze najmniej popularne grupy węchowców i smakowców, którzy chętnie mówią: „śmierdząca sprawa”, „słodka kobieta”, „gorzka porażka”.   Najpewniej używasz rozmaitych określeń, niemniej, gdy zaczniesz się w siebie wsłuchiwać (hej słuchowcy!), dostrzeżesz (to dla wzrokowców), że najbardziej ci leżą (pozdrawiam czuciowców) pewne określenia. Istnieje jeszcze jedna metoda rozpoznania kanałów sensorycznych po ruchach naszych gałek ocznych. Znają ją „wtajemniczeni” w arkana NLP. Wiedzą, że przykładowo osoba patrząca w dół na prawo najczęściej kontaktuje się ze swoimi uczuciami, a w dół w lewo zerka, gdy prowadzi sama z sobą dialog wewnętrzny. Nie oceniajmy więc pochopnie gdy nasz rozmówca, na przykład uczeń spuszcza wzrok. Nie koniecznie jest to wyraz niewiedzy na dany temat, być może właśnie wydobywa ją z preferowanego przez siebie kanału sensorycznego.
Najczęściej mamy jeden kanał dominujący, drugi wspierający, a pozostałych używamy rzadko. Większość ludzi jako dominującego używa kanału wzrokowego lub czuciowego. Rozpoznanie samego siebie w tej materii jest milowym krokiem na drodze do wyboru najwłaściwszych dla nas technik pamięciowych. Natomiast rozpoznanie w tym zakresie preferencji naszego otoczenia (partnerów, dzieci, przełożonych ) pozwoli nam lepiej ich zrozumieć, a przede wszystkim lepiej się porozumieć.   Świadomość istnienia różnych kanałów „wejściowych” i „wyjściowych” dla naszej pamięci  jest też nieoceniona przy uczeniu innych osób. Zajęcia w grupie, by odniosły skutek dla wszystkich, warto prowadzić wykorzystując wszystkie kanały sensoryczne. Zwykle automatycznie używamy pojęć i określeń z własnego kanału – ucząc innych zmobilizujmy się i mówmy językiem „zrozumiałym” dla różnych grup odbiorców. Wykorzystujmy też wszystkie zmysły do prezentacji materiału.   Co prawda nie jest to na początku łatwe, wymaga nieco świadomego wysiłku. Mamy naturalną tendencję by zarówno funkcjonować w jednym z kanałów, a nawet by przyjaźnić się, lubić i doceniać ludzi, którzy … otóż wcale nie tych, którzy są mądrzy i szlachetni, ale tych, którzy mówią i myślą podobnie jak my, czyli funkcjonują w tym samym kanale.  Badania pokazują, że nauczyciele często oceniają prace uczniów nie tylko merytorycznie, ale zdecydowaną ich sympatię i lepsze oceny budzą te wypracowana i odpowiedzi, które poruszają się w tym samym co nauczyciela kanale sensorycznym. 
Mając przed oczami(a raczej za oczami) nasze dwie półkule mózgowe, umiejąc już wejść w stan alfa i znając nasze preferencje sensoryczne jesteśmy gotowi, by zapoznać się z mnemotechnikami, czyli metodami wspomagającymi naszą pamięć.

SZTUCZKI MNEMZYNY
Matką wiedzy jest pamięć,
matką pamięci – metoda.
Ajschylos

Chcesz szybko przyswoić sobie wiedzę? Zapamiętać numer telefonu znajomego, numer swojej karty kredytowej, Pin-u, nazwisko kontrahenta? Masz tego dnia kilka spraw do załatwienia, kilka tematów do omówienia na wykładzie -  jak w prosty i przyjemny sposób przywołać je w myśli i zorientować się czy wszystko zrobiłeś?  Chcesz zaimponować znajomym? Spowodować, że współpracownicy czy uczniowie popatrzą na Ciebie z zachwytem i spytają „jak Ty to robisz”?  Otóż wszystkie te cele osiągniesz dzięki mnemotechnikom. Przewagę jaką dają umiejętności związane z pamięcią znali już starożytni Grecy i Rzymianie. Członkowie Rady Starszych i senatorowie zdobywali respekt plebsu i polityków  popisując się mnemotechnikami, a umiejąc zapamiętać mnóstwo danych statystycznych i informacji na temat państwa mogli skuteczne zarządzać ogromnym krajem. Starożytni przekazali nam podstawowe zasady będące tajemnicą mnemotechnik. Jedną najważniejszych  jest wykorzystanie wyobraźni i skojarzeń.
Mówiąc najprościej – aby coś zapamiętać musisz wykorzystując swoją wyobraźnię połączyć w swoim umyśle, skojarzyć nową informację z czymś starym, dobrze Ci znanym. Jak to uczynić?
Po wstępnym „rozgrzaniu” obu półkul mózgowych przypomnij sobie swój dominujący kanał sensoryczny i… rozwiń skrzydła, zobacz całkiem nowe perspektywy, posłuchaj podszeptów swojej twórczej siły… Zacznij od tworzenia skojarzeń; początkowo baw się skojarzeniami dwóch słów. Niech będą wyraziste, nasycone barwą, dosadne, zabawne, pełne emocji, po prostu „żywe”. Zapamiętasz najskutezniej gdy Twoje skojarzenia będą bogate w wyraziste wrażenia dostarczane głównie przez Twój ulubiony kanał sensoryczny. Baw się, twórz obrazy absurdalne i we wszystkim przesadne, z wyrazistymi szczegółami. Umysł nie pamięta rzeczy nudnych. Ukonkretniaj; gdy wyobrazisz sobie przedmiot – niech ma on określone cechy, nijakiego nie zapamiętasz. Nawet gdy masz zdecydowaną preferencje określonego kanału sensorycznego – wykorzystuj zjawisko synestezji, czyli łączenia wrażeń z wszystkich zmysłów.  Wykorzystuj energię jaka płynie ze skojarzeń erotycznych, niektórzy lubią krwawe asocjacje… 
Prozaiczny przykład z Twojej listy zakupów: kiełbasa i mleko. Widzisz pęto kiełbasy, które nagle uśmiecha się, ma nóżki i rączki, zaczyna tańczyć charlestona i  chlup – wskakuje do bańki z mlekiem. Masz jeszcze kupić jajka – wystarczy, że połączysz wyobrażenie mleka z jajkami; na przykład widzisz bielutkie mleko ściekające obficie z dojków krowy, mleko podlewa rzęsiście ziemię, a tu zaczynają z niej wyrastać jajka, wyskakują dynamicznie jedno po drugim jak z torpedy… gdy jesteś słuchowcem – niech będą to jajka śpiewające. Jeśli jesteś czuciowcem możesz wyobrazić sobie, że pływasz w basenie pełnym mleka, poruszasz się w lepkiej, ciepłej cieczy, a unosi Cię na wodzie  gigantyczne jajo, na którym leżysz.  Nauczyłeś się właśnie łańcuchowej metody skojarzeń. Większość z nas bez kłopotu zapamięta ok. 5-9 elementów (np. spraw do załatwienia, zagadnień do omówienia, rzeczy do kupienia).   Za pomocą poznanej metody  możesz zapamiętać ich kilkanaście, kilkadziesiąt. To tylko sprawa treningu, a właściwie zabawy  Twoim umysłem. Zastosowań metody znajdziesz wiele, zawsze też możesz zaszokować znajomych, prosząc, by wymienili 20 przedmiotów, a Ty je powtórzysz.  Początkowo tworzenie skojarzeń zajmie Ci nieco czasu, gdy potrenujesz, będą Ci się nasuwały automatycznie.
Kolejna metoda mnemotechniczna to tak zwane zakładki, czyli znów skojarzenia ustalonych, znanych elementów z nową informacją. Służą na przykład zapamiętywaniu kolejności i liczb. Z czym kojarz Ci się liczba 2? Być może odpowiesz, że przypomina łabędzia, a 3 piersi widziane z góry. 7 jest jak kosa, a 8 to bałwan. Stwórz własną listę skojarzeń, utrwal ją sobie, po czym możesz na cyfrach – obrazach „wieszać” jak ubrania na wieszakach skojarzenia czegokolwiek w określonej kolejności oraz zapamiętywać daty i liczby.  Gdy masz do zapamiętania dłuższą cyfrę po prostu stwórz zabawną, dynamiczną historyjkę, w której po kolei będą pojawiały się twoje ucieleśnione liczby.  Zakładki liczbowe ćwiczą zarówno Twoją prawą półkulę (wyobraźnia) jak i lewą (porządek, kolejność). Podobną fascynującą metodą jest stworzenie zakładki mieszkaniowej. Wyobraź sobie swój wymarzony dom, ze wszystkimi szczegółami, odwiedź wszystkie pomieszczenia i powypełniaj je najwspanialszymi według ciebie przedmiotami. Gdy dobrze zaznajomisz się z tym miejscem, możesz wędrować po nim w wyobraźni i na określonych przedmiotach „wieszać” swoje skojarzenia, które chcesz zapamiętać.  Możliwości są nieograniczone. Dodatkowo przy silnym zaangażowaniu ćwiczenie to ma szansę stać się samospełniającą się przepowiednią i sam będziesz zaskoczony wchodząc kiedyś do swojego wymarzonego, urzeczywistnionego domu.  
Technik jest jeszcze wiele, niemniej wszystkie one opierają się o podstawową zasadę tworzenia skojarzeń. Baw się i wymyśl własną technikę… Wówczas pamięć będzie Ci najbardziej sprzyjała. Gdy potraktujesz pamięć jak dobrego, sprzyjającego przyjaciela będziesz szczęśliwszy, a nie… pamiętliwy. Jak powiedział Stanisław Lec „Kto ma dobrą pamięć, temu łatwiej o wielu rzeczach zapomnieć”. 

Agnieszka Gąsierkiewicz

 

© 2004 - 2008 Policealne Studium Psychotroniki im. J. Ochorowicza w Krakowie
Strona oparta na administracji Joomla! - licencja - GNU/GPL. Projekt i wykonanie