Maj 2012
P W Ś C P S N
30 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3



Zaloguj się aby zobaczyć informacje dla słuchaczy.





Nie pamiętasz hasła?
Konto? Zarejestruj się!

ODCIĘCI OD KORZENI
Każda epoka ma swój koloryt emocjonalny. W średniowieczu trudno było o okolicę wolną od opętanych przez złe duchy, pod koniec XIX wieku plon kosiła histeria i do mody należało wyginać ku tyłowi się w łuk lub omdlewać. Dziś mamy czasy dojmującej samotności . Żyjemy w świecie samotnych  „singli”, samotnych staruszków,  o których zapomniała rodzina, samotnych małżonków żyjących niby razem, a jednak osobno… Staliśmy się jak drzewa bez korzeni.

Każda epoka ma swój koloryt emocjonalny. W średniowieczu trudno było o okolicę wolną od opętanych przez złe duchy, pod koniec XIX wieku plon kosiła histeria i do mody należało wyginać ku tyłowi się w łuk lub omdlewać. Dziś mamy czasy dojmującej samotności . Żyjemy w świecie samotnych  „singli”, samotnych staruszków,  o których zapomniała rodzina, samotnych małżonków żyjących niby razem, a jednak osobno… Staliśmy się jak drzewa bez korzeni.

By znaleźć oparcie sięgamy do szamanizmu czy kultur dalekiego wschodu. Tymczasem wy-starczy przypomnieć sobie jak wyglądały dwory, w których mieszkali nasi przodkowie.  Ze ścian ich domostw patrzyły na potomnych zatroskane, zadowolone, godne, dumne lub wład-cze wizerunki antenatów. Wierzono, że każdy z portretów zawiera w sobie cząstkę duszy zmarłego, którego przedstawia. Wiara ta wywodziła się z faktu, że portrety te z reguły były portretami trumiennymi, nazywanymi tak dlatego, że wcześniej umieszczano je na trumnach w czasie wystawnych i trwających nieraz wiele dni ceremonii pogrzebowych. Wpatrujące się w naszych ziomków oblicza łączyły ze sobą dwa światy; ziemski i pozagrobowy. W scenie z Potopu Kmicic wpadłszy w szał niszczy portrety przodków. Zostaje za to potępiony – zada-wał bowiem ciosy „prawdziwym osobom”, a nie jedynie pomalowanym blachom czy deskom.
Dziś ze ścian spoglądają na nas nowoczesne grafiki. Czujemy pustkę i samotność. Dla wielu olśnieniem w tym stanie ducha jest metoda Berta Hellingera.
Hellinger przypomina to, co zatraciliśmy. Bez kontaktu z przodkami nie można szczęśliwie funkcjonować. „Bez korzeni nie ma skrzydeł” -  powiada. Uczy jak nawiązać z nimi kontakt.

Kim jest Bert Hellinger?
Urodził się w 1925 roku. Studiował filozofię, teologię i pedagogikę. Wstąpił do zakonu, w którym spędził 25 lat. Jako misjonarz wyjechał do Południowej Afryki gdzie 16 lat pracował wśród Zulusów, stykając się z innym wymiarem duchowości. Po powrocie do Europy został instytucjonalnym heretykiem. Zdecydował się na wystąpienie z zakonu i podjęcie gruntowne-go kształcenia psychoterapeutycznego –  uczył się psychoanalizy, terapii pierwotnej  Janova, Analizy Transakcyjnej, fascynowała go terapia Gestalt. Zgłębiał także psychoterapię syste-mową, w jego metodach widać elementy NLP oraz języka Ericksonowskiego. 

Hellinger nie utknął w żadnym z kierunków terapeutycznych, samodzielnie brnął naprzód szukając tego, co w terapii działa najskuteczniej. Ma niewątpliwie naturę zdobywcy nowych kontynentów. Odważny, bezkompromisowy, przez niektórych postrzegany jako wręcz bez-względny. Nie ma w sobie nic z terapeutów – pocieszycieli.  Jego metoda pracy jest radykalna i w pewnym sensie autorytarna. Jednocześnie w pracy z klientem Hellinger ma postawę pełną empatii, mądrości szacunku i zwyczajnej miłości do drugiego człowieka

Aktualnie mieszka w Alpach. Pewnie trudno go zastać w domu sądząc po częstości warszta-tów jakie 82 letni terapeuta robi w  Europie, Azji i Ameryce. Pisze równie wytrwale jak i po-dróżuje; swoją koncepcję opisał w ponad 30-tu książkach.

Ustawienia systemowe
Jak przekazać komuś, kto nigdy nie był zakochany paletę barw i doznań tego uczucia? Opo-wiadanie o ustawieniach jest podobne do mówienia o hipnozie, bioenergoterapii czy właśnie miłości.
Niemniej wejdźmy na salę, gdzie odbywają się warsztaty:
W kręgu siedzi około 30 osób.
- Nie mogę stworzyć trwałego związku z mężczyzną – mówi Alicja - około 40-to letnia atrak-cyjna  blondynka.
Terapeuta pyta krótko o historie jej związków oraz o losy rodziny, z której kobieta pochodzi. Alicja spośród osób na sali wybiera dwie kobiety i mężczyznę; mężczyzna będzie reprezen-tował jej ojca, kobiety matkę oraz samą Alicję. Wybrane osoby stają na środku i mają „wczuć się” w swoje role.
W tym momencie  następuje najbardziej zagadkowy, rzec można magiczny moment ustawień. Reprezentanci w efekcie niewytłumaczalnego procesu uzyskują dostęp do informacji dotyczących realnych osób, które „odgrywają”.  Odczuwają emocje, wzajemne relacje, niekiedy dolegliwości fizyczne jakie są czy były (bo dotyczy to też osób zmarłych) udzia-łem konkretnych osób z określonej, nieznanej im rodziny. Zjawisko to nazwano „wie-dzącym polem”. Próbuje się je tłumaczyć za pomocą biologicznej teorii pól morfogenetycz-nych Ruperta Sheldrake'a , przywołuje się koncepcje nieświadomości zbiorowej Junga. Nie da się jednak ukryć, że fenomen ten jest niewyjaśniony.
Wróćmy na scenę. „Żona” próbuje nieśmiało zwracać się ku „mężowi”, ten patrzy  w prze-strzeń przed sobą. Reprezentantka Alicji czuje się zagubiona i samotna, szuka kontaktu z oj-cem , ten wygląda na nieobecnego.
Terapeuta pyta Alicję o rodziców, ich los, poprzednie związki. Alicja przypomina sobie, że ojciec miał przed matką narzeczoną która zmarła na białaczkę.  Terapeuta dostawia reprezen-tantkę narzeczonej. Jej pojawienie się budzi z uśpienia „ojca”. „Ojciec” i „narzeczona” zwra-cają się ku sobie, wyglądają na bardzo bliskich sobie.
- Ciągnie mnie do tej kobiety jak magnes – mówi reprezentantka Alicji nie mogąc oderwać wzroku od „narzeczonej”.
Okazuje się, że Alicja w głębi swej duszy, nie będąc tego świadoma utożsamiała się ze zmarłą narzeczoną. Dała sobie nawet na bierzmowaniu imię Anna – takie jak nosiła ta kobieta. Wówczas nie robiła tego świadomie, czuła tylko, że to imię jest jej w dziwny sposób bliskie. Teraz ze łzami w oczach stoi zaskoczona. Terapeuta wprowadza Alicję do ustawienia, jej re-prezentantka zrobiła już swoje, pomogła odsłonić to, co było zakryte. 
- „Całkiem mi się pomieszało…. pomyliłam siebie z tobą” mówi Alicja patrząc z miłością na reprezentantkę narzeczonej, z trudem utrzymuje wzruszenie.
 -Pokłoń się głęboko przed jej losem – mówi terapeuta.
Powiedz :”Szanuję twój los”. Alicja czuje, że te proste słowa sprawiają głęboką ulgę. Oddycha głęboko. Czuje, że spada jej z serca ogromny ciężar. Ciężar, z którym jednocześnie  trudno się rozstać... Przez tyle lat była tak blisko tej nieznanej sobie kobiety…
- „Uznaję, że zrobiłaś miejsce dla mojej matki i dla mnie” – wypowiada kolejne sugerowane przez terapeutę słowa.
 -  „Z tobą nie mam bezpośrednio do czynienia. Jestem tylko dzieckiem. Dorosłe sprawy, zo-stawiam wam dorosłym”. „Proszę, patrz przyjaźnie, gdy pójdę do swojej matki”. Słowa brzmią jak magiczne formuły.  Jednocześnie Alicja odczuwa, że są niezwykle trafne i oczysz-czające.
Teraz Alicja jest w stanie pierwszy raz w swoim życiu popatrzeć i poczuć się przy swoich rodzicach po prostu jak dziecko. Wreszcie może dostrzec swoją matkę i zbliżyć się do niej. Bez tego ruchu dziewczyna nie może stać się kobietą. Alicja czuje się wolna. Teraz w swoim sercu może znaleźć miejsce dla innego mężczyzny. Wcześniej go nie miała. Identyfikując się z Anną była wierna jednemu mężczyźnie – swemu ojcu.  
Jednocześnie reprezentant  ojca Alicji  dopiero pożegnawszy się ze zmarłą narzeczoną może dostrzec swoją żonę.  Matka Alicji też czuła, że dostała swojego męża niejako kosztem ofiary zmarłej narzeczonej i nie miała odwagi w pełni zaangażować się w małżeństwo. Teraz, gdy wszyscy widzą, że zmarła Anna patrzy na nich przyjaźnie – miłość w rodzinie może płynąć na nowo.

W czym tkwi sedno ustawień?
Istota sprowadza się do idei: nic w przyrodzie nie ginie oraz nikt nie jest samotną wyspą.
Spójrzmy wstecz na naszych przodków  - czyż nie stoją ich za nami tłumy! W naszych żyłach płynie krew niepoliczonej ilości ludzi. Ludzi, którzy kochali się, kłócili, a nawet mordowali, smucili, czegoś bali, mieli na coś nadzieje, pomagali innym… Cała gama uczuć, doznań, do-świadczeń. Całkiem jak w naszych poplątanych duszach. A co w nas samych doskwiera nam najsilniej? Otóż to, czemu nie mamy odwagi stawić czoła, czego się boimy i od czego ucie-kamy. Znany mechanizm gruszki bokserskiej: im silniej w nią walisz pięścią, tym mocniej w ciebie uderza.
Podobnie dzieje się w naszych rodzinach. Członkowie rodziny – żyjący lub zmarli – jeśli zo-stali wyrzuceni poza nawias naszego klanu, w pewnym sensie nie dają nam spokoju i ciągle upominają się o należne im miejsce wśród swoich.
O kim z rodziny wolimy nie pamiętać? O tym, którego los budzi w nas dużą złość, strach, smutek. Czyli na przykład o osobie, która zmarła tragicznie lub młodo, szczególnie o zmarłych dzieciach, o kimś, kto był nieuleczalnie chory, niepełnosprawny, kto był przestępcą, kto wiele stracił, kto odebrał sobie życie, kto z jakichś powodów opuścił rodzinę… Brak akceptacji – zarówno dotyczący jakiegoś aspektu nas samych, jak i dotyczący członka rodziny – zawsze nas osłabia, a odrzucona sprawa lub człowiek domaga się swego.
Gdy rodzina nie zgadza się na los któregoś ze swoich członów, wówczas osoba z kolejnego pokolenia musi niejako tą sprawę załatwić. Robi to oczywiście zupełnie nieświadomie. I wła-śnie w tej dynamice Hellinger upatruje przyczyny rozmaitych dręczących nas kłopotów. Gdy chorujemy, jesteśmy nieszczęśliwi, nie możemy stworzyć udanego związku, z dużym praw-dopodobieństwem dzieje się tak,  by mogło się dokonać swoiste wyrównanie za los odrzuco-nego członka rodziny.  Tak, jakbyśmy nieśli dalej jego problem.
I tak jak psychoanaliza wydobywa na światło dzienne ciemną, odrzucona stronę  naszego wnętrza, tak ustawienia hellingerowskie wydobywają odrzuconych członków rodziny. Uzna-nie ich, dostrzeżenie ich z szacunkiem dla ich losu powoduje, że już nikt nie musi dźwigać ich bólu. Dręczące nas problemy czy objawy odchodzą, bo przestają już pełnić swoją rolę „straż-nika pamięci”.  
Idea bliska egzorcyzmom. Dusza uszanowana może odejść spokojnie.
Ustawienia Hellingera  mają w sobie wiele z misterium.
Niektórych to pociąga, innych przeraża.
Niewątpliwie koncepcja Hellingera osadzona jest w wierze w Siłę Wyższą. Hellinger nazywa ją Duchem. 

Psychologia a duchowość.
Pojawia się pytanie: czy koncepcja Hellingera jest wiedzą psychologiczną? Sam Hellinger uważa, że jego teoria mieści się w obrębie fenomenologii jako metody filozoficznej. „Obser-wuję rzeczywistość i moje pomysły dostosowuję do tego co mi się ukazuje” -mówi. Stąd jego koncepcja podlega nieustannej modyfikacji. Przykładowo  - dopóki nie miał młodej żony, twierdził, że związki z dużą różnicą wieku są skazane na niepowodzenie. Odkąd takową po-zyskał, wykreślił ten akapit ze swoich rozważań...
W tradycji psychologii istnieje myśl fenomenologiczna; jako taką postrzega się koncepcję C. Rogera czy logoterapię V. Frankla. Ale czy oprócz nazwy mają one coś wspólnego z podej-ściem Hellingera? Otóż różnica jawi się tu podstawowa. Psycholodzy zajmują się tym, co mieści się w obszarze umysłu ludzkiego, Hellinger szukając rozwiązań sięga do działania Absolutu .
Duchowość ma swoje miejsce w psychologii – według wspomnianego V. Frankla wiara w Boga pozwala dostrzec wartość egzystencji, a tym samym odnaleźć najgłębsze poczucie sensu. Doświadczenia duchowe analizował z ogromną finezją K.G. Jung –  podkreślał jednak przy tym , że jego analiza dotyczy tego, w jaki sposób w naszej psychice reprezentuje się Siła Wyższa. Podobny stosunek do kwestii duchowości zajmował nurt psychologii transpersonal-nej. Jednak nNikt z psychologów nie mówił o Bogu samym w sobie. Ten teren psychologowie zdecydowanie zostawiali teologom. Zostawiali, do czasu, aż… nie pojawił się Hellinger .
 
Hellinger a sprawa polska…
 Wchodzenie podejścia hellingerowskiego  na teren Polski jest zjawiskiem godnym analizy socjologicznej. Pierwsze duże warsztaty w Polsce Bertowi Hellingerowi organizowała  Ewa Foley – Pierwsza Dama polskich środowisk związanych z rozwojem psychiczno -ezoterycznym. Z takiego też środowiska wywodziły się pierwsze osoby  robiące w Polsce samodzielnie ustawienia. 
Z czasem, osobliwie wprost proporcjonalnie do rosnącej popularności i liczebności osób na warsztatach Hellingera (zaznaczyć warto, że nie są to warsztaty tanie), ustawieniami zaczęli interesować się psycholodzy zajmując wobec zjawiska postawy nader skrajne.
Jedni uznali Hellingera za apodyktycznego guru, a ustawienia za zabieg zagrażający. Oczywi-ście  zagrażający pacjentom... Gdyby grzebnąć głębiej wyłoni się zagrożenie nie mniej bolesne; psycholog, też człowiek… nie lubi gdy ktoś mu się wtrąca do monopolu na rozumienie człowieka, gdy ktoś uzurpuje sobie prawo do tłumaczenia jak funkcjonuje rodzina, a już szczególnie, gdy tego kogoś słuchają tłumy, jakich prawdopodobnie żaden rodzimy akade-micki guru nie zdołałby zgromadzić.
Inni – z kategorii bardziej otwartej na zjawiska nieodgadnione -  zachowując wobec ustawień postawę mniej lub bardziej przyjazną uznali zjawiska wydarzające się w tej metodzie jako wychodzące poza zakres ich  kompetencji psychoterapeutycznych i włożyli całość zagadnienia do szuflady pod tytułem „ciekawe, ale nie dla nas”.
Na tym nie koniec - wśród psychologów znaleźli się i tacy, którzy uznali, że któż  lepiej od   psychologa potrafi radzić sobie z fenomenem ustawień. Co lepsza, uznali, że li tylko psycho-log (ewentualnie psychiatra) jest w mocy poruszać się w skomplikowanych zawiłościach pola morfogenetycznego i rozpoznawać skąd i jak płynie energia… Zapadł oficjalny werdykt: tylko osoby z wymienionym wykształceniem przyjmowane będą na szkolenia sygnowane przez ofi-cjalną stronę internetową Berta Hellingera. Otwarłam oczy ze zdumieniem. 

Psycholog ma monopol na wyczuwanie energii…?
Będąc młodym psychologiem… (młodym duchem) sięgam usilnie pamięcią w moją edukację i praktykę psychoterapeutyczną… no i nie znajduję szkolenia… w zakresie wyczuwania energii, podążania za strumieniem energetycznym czy ruchem Ducha, poruszania się w rzeczywistości, gdzie nie ogranicza mnie czas i przestrzeń, wczuwania się w zmarłe osoby. Nigdy też jako psychoterapeuty nie uczono mnie, by  wchodzić w odmienny  stan świadomości by uzyskać najtrafniejsze rozwiązanie (tak niewątpliwie pracuje sam Hellinger).
Owszem znam dobrze i stosowałam systemową terapię rodzin, znam psychodramę – bo te teoretycznie spośród metod psychologicznych najbliższe są ustawieniom. I zdecydowanie stwierdzam, że bliskość ta jest bardzo niewielka, a różnica podstawowa. Ustawienia poruszają się w przestrzeni duchowości i energii (bioenergii?), psychoterapia klasyczna operuje w prze-strzeni psyche.
Jeśli już szukalibyśmy edukacji będącej sensownym wstępem do nauki ustawień, to pewne - choć oczywiście nie wystarczające -  umiejętności znajduję w cyklu szkoleniowym dla bio-energoterapeutów czy w rozmaitych liniach związanych z rozwojem duchowym.
Sam Hellinger na temat swojej pracy wypowiada się następująco; „Pojmuję psychoterapię jako opiekę nad duszą . Robię coś dla duszy drugiego człowieka, by nawiązał kontakt ze swoimi siłami. Ma to w sobie coś religijnego, duchowego.” 
Hellinger twierdzi, że jest empirystą – obserwuje fakty dziejące się w ustawieniach, następnie buduje teorię. Niewątpliwie tak jest, aczkolwiek metodologia Hellingera nie poprzestaje na prostym wnioskowaniu z faktów. Przypomina w tym Junga, który uchodzić chciał za empiry-stę, ale bardziej szczery i bliższy prawdy był, gdy pisał w liście do Helene Kieler: „Psycholo-gia analityczna służy nam wyłącznie do znalezienia drogi prowadzącej ku doświadczeniu re-ligijnemu i pozwalającej na zrealizowanie naszej pełni. (…) Psychologia analityczna może na-uczyć nas postawy ułatwiającej kontakt z rzeczywistością transcendentną.” 
 
Co dalej z ustawieniami?
Przez lata przywykliśmy do funkcjonowania w obiegu oficjalnym oraz drugim - podziemnym. Na przykładzie ustawień mogliśmy z rozrzewnieniem powspominać dawne czasy…Ci, którzy z dużym powodzeniem w Polsce jako pierwsi robili ustawienia  z racji braku stosownego wy-kształcenia zmuszeni byli przenieść się do podziemia. Przed nimi pojawiające się „oficjalne” ośrodki szkoleniowe jak również oficjalna strona internetowa zatrzasnęły swe podwoje. Para-doks tym większy, że cała idea ustawień oparta jest na założeniu: „problemy pojawiają się, gdy następuje wykluczenie z systemu i gdy nie uszanuje się, tych, którzy byli wcześniej”.  

Co na to sam Hellinger?
Hellinger kilkakrotnie przyjeżdżał do Polski. Przyglądał się wszystkiemu z niewątpliwym cechującym go głębokim spokojem wewnętrznym. Kończąc swój ostatni warsztat w Krakowie bardzo wyraźnie  przedstawił swoją wizję rozwoju ustawień. Według niego zawężenie ustawień do psychoterapii źle robi tej metodzie. Zajmować nimi może się każdy, kto rzetelnie wykonuje swoją pracę, a jednocześnie ma potrzebę rozwoju, chce coś zmienić, ulepszyć w swoim życiu. A niechże piekarz, inżynier czy nawet psycholog, jak z czymś mają kłopot wspomogą się tą metodą. 
Aby rozpropagować ideę ustawień jako metody samorozwoju otwartej dla wszystkich zainteresowanych stworzyłam stronę internetową www.hellinger.com.pl. Znajdują  się tam między innymi informacje o funkcjonujących już w Polsce ośrodkach szkolących w ustawieniach osoby chętne poznać metodę, która pomoże im lepiej żyć. Prowadzi je na przykład niemiecki psychoterapeuta Heiko Hinrichs. Na szkoleniu spotkają się nie tylko psycholodzy, ale i prawnicy, trenerzy biznesu,  pielęgniarki… 
Metoda ustawień, to nie tylko technika, raczej sposób myślenia o świecie, pewna filozofia życia. Jest to postawa akceptacji rzeczywistości, spokojnej zgody na przemijalność, cierpliwości i wzajemnego respektu, a jednocześnie dyscypliny wewnętrznej i głębokiej miłości do tego co wokół nas, jakiekolwiek by to było.
Ustawieniami systemowymi mogą zajmować się jedynie ci, którym bliska jest refleksja J.B. Haldane:  „Wszechświat nie jest dziwniejszy od tego, jak go sobie wyobrażamy – jest dziwniejszy od tego, jak możemy go sobie wyobrazić”.

Agnieszka Gąsierkiewicz

 
© 2012 PSYCHOTRONIKA W KRAKOWIE :: Policealne Studium Psychotroniki im. J. Ochorowicza w Krakowie :: Joomla! i J!+AL jest Wolnym Oprogramowaniem wydanym na licencji GNU/GPL.
NLP •  Coaching •  śmieszne obrazki •  śmieszne dowcipy •  wideofilmowanie Bydgoszcz •  fotograf ślubny Bydgoszcz Bet at home Pozycjonowanie druk,biurowe,wizytówki,pieczątki Hostessy toronto